Business Edge | Sztuczna Inteligencja w content marketingu
Nową ropą są dane! – ogłosił opiniotwórczy tygodnik „The Economist”. Im więcej firma ich ma, tym lepiej dla niej, co potwierdzają wyniki finansowe Alphabetu, Amazona, Apple’a, Facebooka i Microsoftu, żeby przytoczyć kilka przykładów.
content marketing, sztuczna inteligencja, robot, chatbot, RankBrain, IBM Watson, marketing automation, Stephen Hawking, Netflix, Associated Press, AI
15623
post-template-default,single,single-post,postid-15623,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-7.8,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive

05 Sep Sztuczna inteligencja w content marketingu

Coraz lepiej wykształcone, wciąż uczące się algorytmy korzystają z wielkich mocy obliczeniowych, ułatwiając wiele zadań marketingowcom.

Nową ropą są dane! – ogłosił opiniotwórczy tygodnik „The Economist”. Im więcej firma ich ma, tym lepiej dla niej, co potwierdzają wyniki finansowe Alphabetu, Amazona, Apple’a, Facebooka i Microsoftu, żeby przytoczyć kilka przykładów. Z punktu widzenia marketingu właśnie ilość stanowi problem, a właściwie nadpodaż treści, której doświadczamy. Cisco przewiduje, że w 2021 r. samego wideo miesięcznie będzie trafiać do sieci tyle, że jego obejrzenie wymagałoby 5 milionów lat. Wyzwaniem marketingu jest więc analiza olbrzymich wolumenów danych oraz określenie, czym jeszcze można zainteresować klienta, żeby zdecydował się na zakup produktu. W tym zadaniu niezastąpionym sojusznikiem może okazać się sztuczna inteligencja, która przestała być już tylko mrzonką fantastów.

Na kłopoty – roboty!

Obdarzony sztuczną inteligencją robot AI-CD β został dyrektorem kreatywnym japońskiego McCann. Jak czytamy w raporcie Deloitte, nie pełni oficjalnie tej funkcji, ale jest już traktowany jak członek zespołu. Do jego zadań należy przede wszystkim analiza archiwalnych danych marketingowych i wynajdywanie najlepszych haseł oraz reklam dla produktów danej kategorii. Jeden z najbardziej znanych systemów sztucznej inteligencji, czyli IBM Watson, też zgłasza chęć pomocy naszej branży. Warto przy tej okazji wspomnieć, że jego nazwa pochodzi od nazwiska wieloletniego prezesa firmy, a nie – jak można by przypuszczać – od mniej rozgarniętego bohatera z kryminałów Conan Doyle’a. Systemy wspierające wyszukiwanie i przewidujące treści korzystające z algorytmu RankBrain znamy już wszyscy z Google. Widzimy, co potrafią. Znajdziemy podobne rozwiązania na wielu innych platformach. Na potrzeby entuzjastów filmu odpowiada Netflix, który tworzy na  bazie ich zamiłowań repertuar. To równocześnie oznacza, że dokładnie wie, jakie są oczekiwania wobec kolejnych seriali, trafiających w gusta szerokiej publiczności. A na czym miałoby zależeć producentowi treści?

W przypadku personalizacji muzyki dużo pisze się o niedostępnej jeszcze w Polsce Pandorze, która „odkryła genom słuchacza” i rzekomo dobiera idealnie utwory. Platforma Wordsmith natomiast, opracowana przez Automated Insights, pisze tysiące komunikatów finansowych dla Associated Press. Przykłady można mnożyć. Znajdą się wśród nich coraz lepsze chatboty, w tym również polskie, a także asystenci pokroju Siri w iPhonie czy Alexa od Amazona. O tym, że jesteśmy świadkami niezwykłej zmiany w możliwościach maszyn, nie trzeba nikogo przekonywać. Co te technologie znaczą dla content marketingu?

Treściwe roboty

Według badania Salesforce przeprowadzonego wśród 3500 liderów globalnego marketingu prawie 60% ankietowanych twierdzi, że technologie sztucznej inteligencji pozwolą skuteczniej analizować kampanie, zarządzać zasobami cyfrowymi i gromadzić informacje. Poszukuje się również możliwości ich wykorzystania w content marketingu, choć to już się dzieje w obszarze weryfikacji danych i badań reakcji użytkowników w wielu kanałach informacyjnych. Jednak na tym się nie kończy. Możliwości nawet jeszcze bardzo niedoskonałej sztucznej inteligencji wkrótce mogą zrewolucjonizować nasz warsztat pracy, a może nawet… nas zastąpić. Dla przykładu izraelski start-up articoolo stworzył aplikację piszącą teksty w języku angielskim, zdefiniowane między 2 a 5 słowami, które mogą mieć do 500 słów długości. Zarówno według Tech Crunch, jak i MacSEOTips oprogramowanie dobrze się sprawdza. Zaledwie kilka minut zajmuje wygenerowanie krótkiego tekstu, który wymaga jeszcze delikatnej korekty. Jakby pragnąc potwierdzić ten trend, Google wyłożył 700 tys. dolarów na RADAR (Reporters and Data and Robots), czyli program, który ma wspomóc pisanie prostych artykułów. Nie powinien więc nikogo dziwić artykuł z Martech Advisor, którego autor sugeruje, że sztuczna inteligencja może pozbawić pracy blisko połowę marketingowców.

Przyszłość

Postępująca automatyzacja upraszcza pracę, zwiększa efektywność, teoretycznie powinna dawać nam więcej czasu. Równocześnie stanowi zagrożenie dla wszystkich, którzy nie dostosują się do nowych realiów. Czy jednak maszyny nauczą się empatii? Czy rzeczywiście zrozumieją człowieka? Znajdą odpowiednie słowa? Zaskoczą pomysłowością? A może to my się dostosujemy do nich, jak to – wydaje się czasami – ma miejsce obecnie, kiedy pisze się pod SEO. Zatem kto do kogo się dostosuje? Jesteśmy dalecy od wróżenia ziszczenia się wizji dominacji robotów niczym w twórczości Stanisława Lema. Jednak warto zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw, o których wspominał nie kto inny, a profesor Stephen Hawking.

 

PS Ten wpis napisał człowiek.